Byłem tuż, patrząc z góry na niezwykle mały światByłem tuż, żeby runąć 

- pojąć ile jestem wartZnów z hukiem upadł wielki plan
Teraz wiem - by nie zginąć nie wystarczy znaczyć cośZłapać wiatr, by
opłynąć skały, które ukuł losCo innym wziął - mnie kiedyś daŻeby
zabrać znów - na zero wyjdzie mi i tak
Wszystko co utraciłem niczym jestTak mało życia miało sensWszystko
to co zdobędę stracę też - nie boję sięNa to co mi przepadło szkoda
łezSam sobie skradłem tyle szczęśćChoć tak późno, lecz nauczyłem
sięJak mieć to gdzieś
Kiedyś, gdzieś, sami sobie wymyślimy niebo namMoże sam, a może z Tobą -
jeśli zechcę trafię tamNie jestem przecież całkiem zły - czasem dobry
zbytNikt grzechów nie policzy mi
Wszystko co utraciłem... /x2
Chcieć ile móc, móc ile chcieć - powtarzam sobieNie jestem po to żeby
mieć


Sa czesto takie chwile 

Sa takie dni
Gdy ludzka smierc na deser
Podaja mi
Ja siedze na kanapie
Nie boje sie
Bo mnie to nie dotyczy
Nie boli mnie
Swiat juz oszalal
Morderczy kazdy dzien
Ja obojetnie juz
przyjmuje nowy cios
I ciagle jest tak samo
Powtarza sie
Ja zyje w innym swiecie
I dobrze mi