Sa czesto takie chwile
Sa takie dni
Gdy ludzka smierc na deser
Podaja mi
Ja siedze na kanapie
Nie boje sie
Bo mnie to nie dotyczy
Nie boli mnie
Swiat juz oszalal
Morderczy kazdy dzien
Ja obojetnie juz
przyjmuje nowy cios
I ciagle jest tak samo
Powtarza sie
Ja zyje w innym swiecie
I dobrze mi
Urodziłeś się na skraju miasta
Urodziłeś się wśród ruder i dziur
Urodziłeś się bo brakło pieniędzy
Tutaj rządzi tylko pieniądz i ból
Urodziłeś się biedny i hardy
Urodziłeś się gdzie złodziej to król
Urodziłeś się i chciałeś być inny
Urodziłeś się tu i w uszach Ci brzmi
ref.
Zew krwi !
Zew krwi !
Nie pozwala Ci stąd odejść
Walczysz aby przeżyć kolejny dzień
Zew krwi !
Zew krwi !
Liczysz że ktoś to w końcu zmieni
Chciałbyś żeby Bóg czasem podał Ci dłoń