Gdy mam dość czterech ścian

Podobnych dni takich samych zajęć
W moim mieście duszę się
I czuję zazdrość obserwując ptaki
Mam wtedy jedno wyjście
Pakuję plecak ruszam w drogę
Liczy się tylko mój V Twin

przed ref.
Nieważne gdzie
Nieważny czas
Liczy się tylko pełny bak
Odkręcam gaz i ruszam stąd

ref.
Jestem wolny !

Dobrze wiem że nie dla mnie
Życie w miejscu i na nogach kapcie
Taki styl to nie ja
Więc nie zatrzymuj mnie bo nie masz szans
Będę tu przez kilka chwil
Potem na pewno pojadę dalej
I nie pytaj mnie dlaczego taki jestem


Byłem tuż, patrząc z góry na niezwykle mały światByłem tuż, żeby runąć 

- pojąć ile jestem wartZnów z hukiem upadł wielki plan
Teraz wiem - by nie zginąć nie wystarczy znaczyć cośZłapać wiatr, by
opłynąć skały, które ukuł losCo innym wziął - mnie kiedyś daŻeby
zabrać znów - na zero wyjdzie mi i tak
Wszystko co utraciłem niczym jestTak mało życia miało sensWszystko
to co zdobędę stracę też - nie boję sięNa to co mi przepadło szkoda
łezSam sobie skradłem tyle szczęśćChoć tak późno, lecz nauczyłem
sięJak mieć to gdzieś
Kiedyś, gdzieś, sami sobie wymyślimy niebo namMoże sam, a może z Tobą -
jeśli zechcę trafię tamNie jestem przecież całkiem zły - czasem dobry
zbytNikt grzechów nie policzy mi
Wszystko co utraciłem... /x2
Chcieć ile móc, móc ile chcieć - powtarzam sobieNie jestem po to żeby
mieć